<body><script type="text/javascript"> function setAttributeOnload(object, attribute, val) { if(window.addEventListener) { window.addEventListener('load', function(){ object[attribute] = val; }, false); } else { window.attachEvent('onload', function(){ object[attribute] = val; }); } } </script> <iframe src="http://www.blogger.com/navbar.g?targetBlogID=6523994&amp;blogName=AARDVARK&amp;publishMode=PUBLISH_MODE_BLOGSPOT&amp;navbarType=BLACK&amp;layoutType=CLASSIC&amp;searchRoot=http://aardvarkantfarm.blogspot.com/search&amp;blogLocale=en_GB&amp;v=1&amp;homepageUrl=http://aardvarkantfarm.blogspot.com/&amp;vt=-3448540062981483992" marginwidth="0" marginheight="0" scrolling="no" frameborder="0" height="30px" width="100%" id="navbar-iframe" allowtransparency="true" title="Blogger Navigation and Search"></iframe> <div></div>

AARDVARK

by Qubuss

Z tego można zrobić kilka opowiadań

24 November 2009

Czytam Tarasa Prochaśki, “Z tego można zrobić kilka opowiadań”. Tak, można by spokojnie napisać kilka i opowiadań i kilka różnych, dobrych, książek.
Oniryczny klimat Ukrainy, lasów i górskich ścieżek, które rozchodzą się we wszystkie strony świata, wiją niczym plamy taniej kawy rozlane na kawiarnianym stoliku, tworząc okręgi jezior, odbite denka tanich filiżanek i spodków. Wódka, papierosy, kolumbijska kawa.
Przesiąkamy zapachem rozlanej ropy z psujących się co chwila autobusów, chyboczemy się gdy koła najeżdżają na porozrzucane na drodze urywki asfaltu, a może raczej tego, co asfalt przypomina.
I słyszymy opowieści, przy piwie, o geniuszu Dziadziusia.
I wiemy, że granice tworzymy sobie sami, w ramach połamanych luster więzimy marzenia, po cichu licząc, że się spełnią, jak we śnie.
I jak we śnie, spadamy.

by Qubuss © All rights reserved

Ami Vitale

20 November 2009


Niedawno odkryłem stronę ze wspaniałymi zdjęciami Ami Vitale. TU.




by Qubuss © All rights reserved

Foty

16 November 2009





A reszta na flickr.


by Qubuss © All rights reserved

Don't ever let this world unbalance you

15 November 2009
Szwędałem się dzisiaj po Londynie, ot tak sobie, żeby zaczadzony durną pracą umysł odświeżyć, napić się espresso, posiedzieć na ławce and rzeką, bo trzeba cieszyć się, że nie pada.
Bo jutro wszystko ulegnie zmianie, nad niebo nadciągną już zaczajone gdzieś w dali burzowe chmury, i woda, jak przesypywany z ręki na rękę piasek, posypie się z góry, chlupotem odbijając się od ulic i chodnikowych płyt, prostych i powykrzywianych dachów, zaszeleści pośród zażółconych już liści, niosąc ze sobą lekkie zniesmaczenie nieodwołalną beznadzieją londyńskiej pogody.

by Qubuss © All rights reserved